-Ja pierdzielę.-powiedziałam pod nosem. Rozejrzałam się po pokoju i szczerze mówiąc wyglądał on bardzo ładnie. Ściany były ciemno niebieskie a meble czarne. Ale była tam jedna rzecz, od której nie mogłam oderwać wzroku. Na przeciwko łóżka była ogromna plazma. Mówiąc ogromna mam na myśli taka na polowe ściany. Rozejrzałam się po pokoju w celu znalezienia pilota, ale nigdzie go nie mogłam znaleźć.
-No jak ja mam włączyć ten telewizor? Proszę włącz się.-i jak na zawołanie telewizor się włączył. A to tak się to ustrojstwo używa, pomyślałam.- Cartoon Network.-powiedziałam i po chwili na ekranie pojawił się Johnny Test. No co? Lubię czasami się pośmiać. Usłyszałam ciche śmiechy i po chwili pukanie do drzwi.
-Proszę.-powiedziałam nie odwracając głowy od telewizora, ale nikt nie wszedł.-Jezu drzwi do otwarte, to wejdź.-powiedziałam głośniej. Nadal nikt nie wszedł. Wstałam z łóżka i dopiero teraz zobaczyłam, że mam na sobie czyjąś koszulkę. A mówiąc czyjąś mam na myśli jakiegoś chłopaka. Koszulka ledwo co zakrywała mi tyłek, ale szczerze wali mnie to. Podeszłam to drzwi i otworzyłem je szybko. Nie popatrzyłam na to kto stoi za drzwiami tylko poszłam i usiadłam na z powrotem na łóżku.
-Hej, kimkolwiek jesteś.-powiedziałam mało entuzjastycznie.
-Jakby Justin nie mógł znaleźć milszej laski. Zawsze są wredne.-powiedział cicho ten ktoś. Normalnie nie jestem wredna tylko dzisiaj mam zły dzień, a ten dupek jest wkurzający.
-Słyszałam.
-Nieważne. Justin czeka na ciebie w salonie. Chce z tobą pogadać.
-Jeżeli ten Justin chce ze mną porozmawiać to może ruszyć swoją dupę i przyjść tutaj. Głowa mnie napierdala i nie mam humoru więc mnie nie wkurwiajcie.-powiedziałam nie patrząc na niego.
-Ja pierdolę. Pierwszy raz spotykam taką Belieber.
-Skąd wiesz, że jestem Belieber?-zapytałam
-Nieważne. Justin tu zaraz przyjdzie. Ogarnij się jakoś.
-Żaden gnojek nie będzie mi mówił, że mam się ogarnąć. Ty się kurwa lepiej sam ogarnij.-powiedziałam zła.- a teraz idź po tego Justina.-powiedziałam a on wyszedł. Wzięłam moją torebkę z podłogi i weszłam do łazienki. Popatrzyłam do lusterka i stwierdziłam, że wcale źle nie wyglądam. Umyłam twarz i rozczesałam włosy moją szczotką, którą zawsze przy sobie mam. Zaczęłam szukać jakiejś nowej szczoteczki i pasty do zębów. I zaskakująco znalazłam tego czego szukałam. Otworzyłam opakowanie od szczoteczki do zębów i nałożyłam na nią pastę. Umyłam zęby i wypukałam usta zimną wodą. Zaczęłam grzebać w mojej torebce w poszukiwaniu moich kosmetyków i znalazłam wszystkie, które były mi potrzebne. Nałożyłam fluid i pociągnełam rzęsy maskarą. Zrobiłam sobie kreski płynnym eye-linerem na górnej powiece i kredką do oczu na linii wodnej. I do twgo jeszcze pomalowałam usta czerwoną szminką. Wyszłam z łazienki i usiadłam z powrotem na łóżku. Znowu usłyszałam pukanie do drzwi.
-Jeżeli to znowu ty, to wypierdalaj bo nie chcę cię widzieć. Jeżeli jesteś kimś innym to wejdź.-krzyknęłam tak, żeby było mnie słychać. Po chwili drzwi się otworzyły i do pokoju wszedł ktoś. Nie wiem kto bo nie patrzyłam.
-Hej, kupiłem ci jakąś bluzkę i jeansy, bo raczej nie było by ci wygodnie w tej sukience.
-Dzięki.
-Słuchaj nie możemy cię odwieźć do domu bo, nie jesteśmy już w Atalncie, ale...
-Stop! Jak to nie jesteśmy w Atlancie?
-Um, jesteśmy w Londynie. Posłuchaj wiem, że jesteś zła, ale nie miałem innego wyjścia. Zemdlałaś i nie chciałas się obudzić, a ja musiałem jechać do Londynu, a nie mogłem zostawić Belieber samej w jakimś klubie.
-Skąd wy wiecie, że ja jestem Beliber.
-Bo znam tą reakcję na mój widok.-po tym zdaniu spojrzałam na tego "ktosia".
-Justin?!
-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-
Sorrki, że nie dodawałam ale miałam trochę kłopotów.
Believe