piątek, 3 stycznia 2014

Rozdział 2

Obudziłam się na zawygodnym łóżku jak na moje własne. Podniosłam się, ale po chwili z powrotem opadłam na łóżko. Ból głowy był niedozniesienia.
-Ja pierdzielę.-powiedziałam pod nosem. Rozejrzałam się po pokoju i szczerze mówiąc wyglądał on bardzo ładnie. Ściany były ciemno niebieskie a meble czarne. Ale była tam jedna rzecz, od której nie mogłam oderwać wzroku. Na przeciwko łóżka była ogromna plazma. Mówiąc ogromna mam na myśli taka na polowe ściany. Rozejrzałam się po pokoju w celu znalezienia pilota, ale nigdzie go nie mogłam znaleźć. 
-No jak ja mam włączyć ten telewizor? Proszę włącz się.-i jak na zawołanie telewizor się włączył. A to tak się to ustrojstwo używa, pomyślałam.- Cartoon Network.-powiedziałam i po chwili na ekranie pojawił się Johnny Test. No co? Lubię czasami się pośmiać. Usłyszałam ciche śmiechy i po chwili pukanie do drzwi.
-Proszę.-powiedziałam nie odwracając głowy od telewizora, ale nikt nie wszedł.-Jezu drzwi do otwarte, to wejdź.-powiedziałam głośniej. Nadal nikt nie wszedł. Wstałam z łóżka i dopiero teraz zobaczyłam, że mam na sobie czyjąś koszulkę. A mówiąc czyjąś mam na myśli jakiegoś chłopaka. Koszulka ledwo co zakrywała mi tyłek, ale szczerze wali mnie to. Podeszłam to drzwi i otworzyłem je szybko. Nie popatrzyłam na to kto stoi za drzwiami tylko poszłam i usiadłam na z powrotem na łóżku.
-Hej, kimkolwiek jesteś.-powiedziałam mało entuzjastycznie. 
-Jakby Justin nie mógł znaleźć milszej laski. Zawsze są wredne.-powiedział cicho ten ktoś. Normalnie nie jestem wredna tylko dzisiaj mam zły dzień, a ten dupek jest wkurzający.
-Słyszałam.
-Nieważne. Justin czeka na ciebie w salonie. Chce z tobą pogadać.
-Jeżeli ten Justin chce ze mną porozmawiać to może ruszyć swoją dupę i przyjść tutaj. Głowa mnie napierdala i nie mam humoru więc mnie nie wkurwiajcie.-powiedziałam nie patrząc na niego. 
-Ja pierdolę. Pierwszy raz spotykam taką Belieber.
-Skąd wiesz, że jestem Belieber?-zapytałam 
-Nieważne. Justin tu zaraz przyjdzie. Ogarnij się jakoś.
-Żaden gnojek nie będzie mi mówił, że mam się ogarnąć. Ty się kurwa lepiej sam ogarnij.-powiedziałam zła.- a teraz idź po tego Justina.-powiedziałam a on wyszedł. Wzięłam moją torebkę z podłogi i weszłam do łazienki. Popatrzyłam do lusterka i stwierdziłam, że wcale źle nie wyglądam. Umyłam twarz i rozczesałam włosy moją szczotką, którą zawsze przy sobie mam. Zaczęłam szukać jakiejś nowej szczoteczki i pasty do zębów. I zaskakująco znalazłam tego czego szukałam. Otworzyłam opakowanie od szczoteczki do zębów i nałożyłam na nią pastę. Umyłam zęby i wypukałam usta zimną wodą. Zaczęłam grzebać w mojej torebce w poszukiwaniu moich kosmetyków i znalazłam wszystkie, które były mi potrzebne. Nałożyłam fluid i pociągnełam rzęsy maskarą. Zrobiłam sobie kreski płynnym eye-linerem na górnej powiece i kredką do oczu na linii wodnej. I do twgo jeszcze pomalowałam usta czerwoną szminką. Wyszłam z łazienki i usiadłam z powrotem na łóżku. Znowu usłyszałam pukanie do drzwi.
-Jeżeli to znowu ty, to wypierdalaj bo nie chcę cię widzieć. Jeżeli jesteś kimś innym to wejdź.-krzyknęłam tak, żeby było mnie słychać. Po chwili drzwi się otworzyły i do pokoju wszedł ktoś. Nie wiem kto bo nie patrzyłam.
-Hej, kupiłem ci jakąś bluzkę i jeansy, bo raczej nie było by ci wygodnie w tej sukience.
-Dzięki.
-Słuchaj nie możemy cię odwieźć do domu bo, nie jesteśmy już w Atalncie, ale...
-Stop! Jak to nie jesteśmy w Atlancie? 
-Um, jesteśmy w Londynie. Posłuchaj wiem, że jesteś zła, ale nie miałem innego wyjścia. Zemdlałaś i nie chciałas się obudzić, a ja musiałem jechać do Londynu, a nie mogłem zostawić Belieber samej w jakimś klubie.
-Skąd wy wiecie, że ja jestem Beliber.
-Bo znam tą reakcję na mój widok.-po tym zdaniu spojrzałam na tego "ktosia".
-Justin?!

-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-

Sorrki, że nie dodawałam ale miałam trochę kłopotów. 
Believe

sobota, 14 grudnia 2013

Rozdzial 1

Hej mam na imię Cara. Mam siedemnaście lat i jestem uczennicą high school. Mieszkam w Atlancie w U.S.A. Jestem ogromną fanką Justina Biebera. Kocham fakt, że mieszkam w tym samym miejscu co on. Dzisiaj wybieram się na imprezę z moimi znajomymi. Ja i moja przyjaciółka już od miesiąca czekamy na tą imprezę. Weszłam do mojej łazienki i wzięłam szybki prysznic. Owinęłam się ręcznikiem i wysuszyłam włosy suszarką. Pomalowałam się i pokręciłam włosy. Wyszłam z łazienki zadowolona swoim wyglądem. Otworzyłam szafę i wyciągnęłam z niej sukienkę. Sukienka była na grubych ramiączkach. Na złotym materiale były naszyte cekiny. Sięgała do połowy ud. Może trochę krótsza. Przebrałam się w nią szybko i ubrałam czarne szpilki. Zeszłam na dół i zobaczyłam moich znajomych.
-Hej 'guys'. Gdzie jest Katy?-zapytałam zdziwiona nie obecnością mojej najlepszej przyjaciółki. Ona zawsze chciała iść na tą imprezkę.
-Tutaj!-wykrzyczała mi do ucha stojąca za mną Katy.
-Kurde chcesz żebym oguchła?-zapytałam przytulając ją.
-Sorrki. Ale nie uwierzysz!
-W co?-zapytałam mało zainteresowana
-Beebs będzie na tym melanżu!-wykrzyczała
-Mój Beebs?-zapytałam
-No tak Justin Bieber!-wykrzyczała.
-Ja pierdolę! Ale nie pierdolisz, no nie?-zapytałam
-Nie. Sama popatrz.-powiedziała i pokazała mi tweeta Justina. "It's going to be the best party ever! Going to Explosion with mates!"
-No i?-zapytała Maddy.
-Kurwa szybciej wsiadać do samochodu. Nie mogę stracić takiej okazji!
-Już. Już. Po co to zamiesznie?-zapytał Ken. Drażni się ze mną pojebaniec.
-Nie drażnij Belieber-powiedziała Lily-Są w stanie zrobić wszystko żeby zobaczyć Biebera. Jak nie przestaniesz to jutro w wiadomościach będzie takie coś : "Belieber zaatakowała swojego przyjaciela i wyrwała mu genitalia. Tylko dlatego, że chłopak się z nią drażnił.".-dokończyła i zaczęła się śmiać.
-Ha ha ha. Ciekwe co byś zrobiła na moim miejscu i to One Direction było w klubie w Atlancie na imprezie na którą idziesz?
-Już by mnie tu nie było.-powiedziała i szybko wsiadła do samochodu.
-Tak myślałam.-westchnęłam i usiadłam na wygodnym fotelu czarnego BMW należącego do Dylana. Dostał na osiemnastkę. Szczęściarz. Po chwili do samochodu wsiadła reszta.
-Tak sobie myślałam Lily. Przecież One D są znajomymi Beebs'a no nie?-zapytałam, a ona w odpowiedzi na moje pytania pokiwała głową na tak.-No to może Justin idzie tam z nimi.
-Kurwa pośpiesz się Dylan.-wykrzyczała Lily cała w skowronkach. Fangirling! Zaczęłyśmy piszczeć i skakać na siedzeniach razem z Katy.
-Dziewczyny uspokójcie się! Wyglądacie jakbyście się naćpały. Jak nas policja zatrzyma to ja i Dylan będziemy mieć przejebane na całej linii.-powiedział głośno Ken. No w sumie policja nie uwierzyłaby, że jesteśmy tylko znajomymi. Pewnie powiedziałaby, że chłopaki nas naćpali i teraz jadą nas gdzieś sprzedać. Do tego nasze stroje nic nie ułatwiają.
-Jezu sorry no.-powiedziałyśmy równo. Katy fochnęła się na swojego chłopaka-Kena. Lily jest bliska płaczu-nie lubi jak ktoś na nią krzyczy w małych pomieszczeniach. A ja się śmieję z tej całej sytuacji.
-A tobie co idiotko?-zapytał Dylan.
-Tylko nie idiotko. Wypraszam sobie.-powiedziałam do swojego byłego chłopaka. Tak dobrze przeczytaliście. Dylan i ja byliśmy parą na parę miesięcy. Rozeszliśmy się bo nie było pomiędzy nami chemii. Ale nadal jesteśmy przyjaciółmi. Dziwne, wiem. Dylan zaparkował pod wejściem do klubu i wysiedliśmy z samochodu. Była ogromna kolejka.
-Patrzcie na kolejkę. Nie dostaniemy się-powiedział Ken. Spojrzałam na ochroniarzy.
-Dajcie mi chwilkę.-powiedziałam i podeszłam do bramkarzy. Mieli na oko dwadzieścia lat, nie więcej.
-Do kolejki młoda.-powiedział wyższy.
-Oj nie ładnie młody. Jak myślisz czy Justin byłby zadowolony z tego jak traktujecie jego znajomych?-zapytałam, a oni spojrzeli na siebie.-Tak myślałam. Wpuście nas, a może unikniecie zwolnienia.-powiedziałam i westchnęłam. Oni wystraszeni moją fałszywą groźbą otworzyli bramki. Moi znajomi podeszli i weszli zaraz za mną.
-Do kolejnego spotkania Młodzi.-powiedziałam i się uśmiechnęłam. Bez myślenia poszłam na parkiet i zaczęłam tańczyć. Po kilku piosenkach i drinkach zaczęło mi szumieć w głowie. Weszłam z powrotem na parkiet i znów zaczęłam tańczyć.
-Zatańczysz?-zapytał jakiś wysoki chłopak. Słodki ma głos. Taki jak JB.
-Przecież tańczę-powiedziałam i zachichotałam.
-Widzę. Zatańczysz ze mną?-zapytał i przygryzł wargę. Nie mogłam zobaczyć jego twarzy bo było za ciemno. Damn lights!
-Trzeba było tak od razu-powiedziałam i zaczęliśmy tańczyć. Po chwili obróciłam się do niego plecy i ruszałam biodrami do rytmu piosenki. Jego dłonie zjechały na moją talię.
-Justin, a ty?-zapytał się mnie szepcząc do ucha. Znaczy krzycząc do ucha ale to przez muzykę.
-Cara.
-Idziemy gdzieś indziej? Może do mnie?
-Znasz moje imię. Nie historię.
-Myślałem, że...
-No to źle myślałeś. Ale możemy pojechać do ciebie. Już mnie głowa boli od tej muzyki.-powiedziałam, a w głośnikach rozbrzmiała "Lolly" Justina. Pisnęłam i zaczęłam tańczyć i śpiewać.
-Lubisz mnie? Go?-zapytał szybko.
-Ciebie?-O mój Boże! To jest Justin Bieber. On chciał się ze mną przespać. On ze mną tańczył. Pokój maleje. Słabo mi.-Słabo mi. -Chyba zaraz zemdleję.
-Cholera.-To było ostatnie słowo które usłyszałam za nim odpłynęłam...

_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-
Hej! Dzisiaj dodaję pierwszy rozdział i zaraz dodam bohaterów. Ale same zdjęcia nie będę dodawać opisu. Ich osobowości poznacie w trakcie opowiadania.
Believe <3