sobota, 14 grudnia 2013

Rozdzial 1

Hej mam na imię Cara. Mam siedemnaście lat i jestem uczennicą high school. Mieszkam w Atlancie w U.S.A. Jestem ogromną fanką Justina Biebera. Kocham fakt, że mieszkam w tym samym miejscu co on. Dzisiaj wybieram się na imprezę z moimi znajomymi. Ja i moja przyjaciółka już od miesiąca czekamy na tą imprezę. Weszłam do mojej łazienki i wzięłam szybki prysznic. Owinęłam się ręcznikiem i wysuszyłam włosy suszarką. Pomalowałam się i pokręciłam włosy. Wyszłam z łazienki zadowolona swoim wyglądem. Otworzyłam szafę i wyciągnęłam z niej sukienkę. Sukienka była na grubych ramiączkach. Na złotym materiale były naszyte cekiny. Sięgała do połowy ud. Może trochę krótsza. Przebrałam się w nią szybko i ubrałam czarne szpilki. Zeszłam na dół i zobaczyłam moich znajomych.
-Hej 'guys'. Gdzie jest Katy?-zapytałam zdziwiona nie obecnością mojej najlepszej przyjaciółki. Ona zawsze chciała iść na tą imprezkę.
-Tutaj!-wykrzyczała mi do ucha stojąca za mną Katy.
-Kurde chcesz żebym oguchła?-zapytałam przytulając ją.
-Sorrki. Ale nie uwierzysz!
-W co?-zapytałam mało zainteresowana
-Beebs będzie na tym melanżu!-wykrzyczała
-Mój Beebs?-zapytałam
-No tak Justin Bieber!-wykrzyczała.
-Ja pierdolę! Ale nie pierdolisz, no nie?-zapytałam
-Nie. Sama popatrz.-powiedziała i pokazała mi tweeta Justina. "It's going to be the best party ever! Going to Explosion with mates!"
-No i?-zapytała Maddy.
-Kurwa szybciej wsiadać do samochodu. Nie mogę stracić takiej okazji!
-Już. Już. Po co to zamiesznie?-zapytał Ken. Drażni się ze mną pojebaniec.
-Nie drażnij Belieber-powiedziała Lily-Są w stanie zrobić wszystko żeby zobaczyć Biebera. Jak nie przestaniesz to jutro w wiadomościach będzie takie coś : "Belieber zaatakowała swojego przyjaciela i wyrwała mu genitalia. Tylko dlatego, że chłopak się z nią drażnił.".-dokończyła i zaczęła się śmiać.
-Ha ha ha. Ciekwe co byś zrobiła na moim miejscu i to One Direction było w klubie w Atlancie na imprezie na którą idziesz?
-Już by mnie tu nie było.-powiedziała i szybko wsiadła do samochodu.
-Tak myślałam.-westchnęłam i usiadłam na wygodnym fotelu czarnego BMW należącego do Dylana. Dostał na osiemnastkę. Szczęściarz. Po chwili do samochodu wsiadła reszta.
-Tak sobie myślałam Lily. Przecież One D są znajomymi Beebs'a no nie?-zapytałam, a ona w odpowiedzi na moje pytania pokiwała głową na tak.-No to może Justin idzie tam z nimi.
-Kurwa pośpiesz się Dylan.-wykrzyczała Lily cała w skowronkach. Fangirling! Zaczęłyśmy piszczeć i skakać na siedzeniach razem z Katy.
-Dziewczyny uspokójcie się! Wyglądacie jakbyście się naćpały. Jak nas policja zatrzyma to ja i Dylan będziemy mieć przejebane na całej linii.-powiedział głośno Ken. No w sumie policja nie uwierzyłaby, że jesteśmy tylko znajomymi. Pewnie powiedziałaby, że chłopaki nas naćpali i teraz jadą nas gdzieś sprzedać. Do tego nasze stroje nic nie ułatwiają.
-Jezu sorry no.-powiedziałyśmy równo. Katy fochnęła się na swojego chłopaka-Kena. Lily jest bliska płaczu-nie lubi jak ktoś na nią krzyczy w małych pomieszczeniach. A ja się śmieję z tej całej sytuacji.
-A tobie co idiotko?-zapytał Dylan.
-Tylko nie idiotko. Wypraszam sobie.-powiedziałam do swojego byłego chłopaka. Tak dobrze przeczytaliście. Dylan i ja byliśmy parą na parę miesięcy. Rozeszliśmy się bo nie było pomiędzy nami chemii. Ale nadal jesteśmy przyjaciółmi. Dziwne, wiem. Dylan zaparkował pod wejściem do klubu i wysiedliśmy z samochodu. Była ogromna kolejka.
-Patrzcie na kolejkę. Nie dostaniemy się-powiedział Ken. Spojrzałam na ochroniarzy.
-Dajcie mi chwilkę.-powiedziałam i podeszłam do bramkarzy. Mieli na oko dwadzieścia lat, nie więcej.
-Do kolejki młoda.-powiedział wyższy.
-Oj nie ładnie młody. Jak myślisz czy Justin byłby zadowolony z tego jak traktujecie jego znajomych?-zapytałam, a oni spojrzeli na siebie.-Tak myślałam. Wpuście nas, a może unikniecie zwolnienia.-powiedziałam i westchnęłam. Oni wystraszeni moją fałszywą groźbą otworzyli bramki. Moi znajomi podeszli i weszli zaraz za mną.
-Do kolejnego spotkania Młodzi.-powiedziałam i się uśmiechnęłam. Bez myślenia poszłam na parkiet i zaczęłam tańczyć. Po kilku piosenkach i drinkach zaczęło mi szumieć w głowie. Weszłam z powrotem na parkiet i znów zaczęłam tańczyć.
-Zatańczysz?-zapytał jakiś wysoki chłopak. Słodki ma głos. Taki jak JB.
-Przecież tańczę-powiedziałam i zachichotałam.
-Widzę. Zatańczysz ze mną?-zapytał i przygryzł wargę. Nie mogłam zobaczyć jego twarzy bo było za ciemno. Damn lights!
-Trzeba było tak od razu-powiedziałam i zaczęliśmy tańczyć. Po chwili obróciłam się do niego plecy i ruszałam biodrami do rytmu piosenki. Jego dłonie zjechały na moją talię.
-Justin, a ty?-zapytał się mnie szepcząc do ucha. Znaczy krzycząc do ucha ale to przez muzykę.
-Cara.
-Idziemy gdzieś indziej? Może do mnie?
-Znasz moje imię. Nie historię.
-Myślałem, że...
-No to źle myślałeś. Ale możemy pojechać do ciebie. Już mnie głowa boli od tej muzyki.-powiedziałam, a w głośnikach rozbrzmiała "Lolly" Justina. Pisnęłam i zaczęłam tańczyć i śpiewać.
-Lubisz mnie? Go?-zapytał szybko.
-Ciebie?-O mój Boże! To jest Justin Bieber. On chciał się ze mną przespać. On ze mną tańczył. Pokój maleje. Słabo mi.-Słabo mi. -Chyba zaraz zemdleję.
-Cholera.-To było ostatnie słowo które usłyszałam za nim odpłynęłam...

_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-
Hej! Dzisiaj dodaję pierwszy rozdział i zaraz dodam bohaterów. Ale same zdjęcia nie będę dodawać opisu. Ich osobowości poznacie w trakcie opowiadania.
Believe <3